Glamoor’s Weblog











Niech Was nie zwiedzie cukierkowy (miętusowy) design (ech, ta moja słabość do brunetek…)! To ma być blog o dziennikarstwie obywatelskim, więc będzie! Już widzę uradowane miny: hip-hip-hura-hopla-hej-siup! Nowe kawały o kaczkach i kurduplach, aj lajk yt! Ale niestety muszę Was zawieść – mało interesują mnie to, co tak namiętnie lansuje telewizja: kampania zamieniona w ring bokserski, gdzie ważne jest tylko, kto komu “dogada”, by nie powiedzieć dosadniej i wulgarniej. (ładnie o tym mówił w komentarzu Radia Gdańsk p. Mariusz Nowaczyński). Miałem szczęście przeczytać swego czasu książeczkę Neila Postmana “Zabawić się na śmierć” i cóż – autor, gdyby dowiedział się, że niedawno spiker i gospodarz talk show był poważnie rozważany jako kandydat na prezydenta tylko by się roześmiał i zawołał: “A nie mówiłem!”. Oni w Stanach już to przerabiali w postaci Reagana (i Arniego), taniec z gwiazdami na Bosaka też, ale odsyłam do książki. A prof. Mrozowski w przedmowie do polskiego wydania pisał z takim przekonaniem, że my Europejczycy nie damy się nabrać na takie numery, że u nas poważny dyskurs, Wolter, Kant, spinoza i te sprawy…

 Jednak jeden epizod telewizyjnej wojny na miny, haki i markowe garniaki chciałby tu skomentować. Jednym z etatowych chłopców do bicia polskiego mainstreamu publicystycznego jest od dekad Janusz Korwin-Mikke i jego (już tak nie do końca jego) Unia Polityki Realnej. Tym razem poszło o wypowiedź o niepełnosprawnych z prawyborów we Wrześni (ten kto interesuje się historia, powinien wiedziec, że o dzieciach powinno się tam wyrażać oględnie!) News w Polsacie pokazywał najpierw Korwina mówiącego o…służbie zdrowia, potem młodzieżowca LiD mówiącego źle o Korwinie, potem dopiero wypowiedź Korwina z radiu mówiącego, że lekcje w-fu z udziałem niepełnosprawnych to absurd.

 A teraz zapomnijmy na chwilę, że Korwin ma szorstki głos, arogancki wyraz twarzy i czerwona muszkę i zapytajmy siebie: czy to zdanie nie odpowiada rzeczywistości? A może zapytajmy siebie, czy byśmy zgodzili się z informacją, że zwiększenie liczby kobiet w straży pożarnej albo wojsku i ich wspólne treningi z mężczyznami wpływają na podniesienie kryteriów sprawności fizycznej w tych instytucjach? Oczywiście zdarzają sie Pudziany z XX i nikt im nie broni robienia tego, co chcą robic i najlepiej im to wychodzi. Ale to są wyjątki, a statystyczna masa pewnych rzeczy nie przeskoczy i po co udawać, że jest inaczej.

 Myślę, że zaperzenie się LiD-owców wzięło się z 2-3 rzeczy:

1) nie było im wiadome, że Korwin jest gorącym zwolennikiem edukacji domowej, zniesienia MEN i ogolnie uważa szkołe za źródło indoktrynacji i obniżania autorytetu rodziny,

2) (uwaga półserio) chłopina kocha futbol i naczytał się o Glennie Hoddle’u, selekcjonerze zwolnionym z pracy za wypowiedź, że wg doktryny reinkarnacji niepełnosprawni pokutują za grzechy z poprzednich wcieleń.

3) Swoją drogą, taka chęć znalezienia polskiego Hoddle’a była pułapką politycznej poprawności: czy lepiej użądlić buddystę, czy wystawić sprawnych inaczej na pośmiewisko? Wydaje mi się bowiem, że taktyką lewicy jest postepowanie w myśl zasady: “Nie uszczęśliwimy wszystkich, bo a) nie da się, b) sami byśmy musieli z czegoś zrezygnować, więc skoncentrujmy się na paru mniejszościach: feministki, mniejszości seksualne, radykalni ekolodzy, weterani SB/ORMO i uszczęsliwiajmy ich, byleby było ich tak wielu, aby tworzyli stabilny elektorat”. Cynicznie brzmi, ale skąd inąd jest logiczne.. PSL i Samoobrona ma rolników (a przynajmniej “kułaków”), LPR – mohery, więc oni tez musza kogoś mieć.

Przy okazji: gratuluje LiD młodzieżówki młodszej od Biura Politycznego czasów Breżeniewa! You came a long way, babies!

Wrzesińskie zamieszanie nie wpłynęło na moją decyzję, cieszę się, że ten niebanalny człowiek kandyduje z mojego okręgu, powiedzmy sobie szczerze to jego będziemy pamiętać za pare dekad, nie Komorowskiego czy Olejniczaka, chociaż…Kisielewskiego, Dzielskiego już się zapomina, więc może jestem nadmiernym optymistą… Mierzi mnie oczywiście to, jak zareagowała na sprawę wierchuszka LPR, na miejscu Giertycha teraz z dwa razy bym chrzaknął przed wymówieniem slowa ‘honor”.



teraz pozostaje tylko czekac



Dodaj komentarz

itd.